Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ATOPOWE LOVE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ATOPOWE LOVE. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 26 marca 2018
niedziela, 9 kwietnia 2017
MAMA ATOPIKA NA TROPIE - KREMY Z FILTREM
“Lato, lato! Lato czeka!” takiej piosenki uczyłam się (i pewnie nie tylko ja) jeszcze w podstawówce ;) Jednak zanim lato się doczeka, niektórzy z nas zdążą już się nieźle na słońcu przypalić (na przykład ja). Nie wiem, czy też tak macie, ale mnie najczęściej pali wczesno-majowe słońce. W tym roku postanowiłam się na to przygotować i zawczasu poszukać kremu z filtrem dla Dzika (i przy okazji też dla siebie ;) ). Jak w poprzednim zestawieniu, wypatrzyłam sobie trzy produkty, które wezmę pod matczyną lupę…
KREM PRZECIWSŁONECZNY DLA NIEMOWLĄT I MAŁYCH DZIECI SPF 50+ od Babydream
Przyznam, że używaliśmy tego kremu w zeszłym roku. Zaczęliśmy go stosować kiedy Dzik miał ok. dwóch miesięcy, chociaż producent nie podaje informacji, od kiedy można produkt stosować. Nie wiedzieliśmy wówczas, że Dzik ma AZS, więc trudno mi stwierdzić, czy szkodził, czy nie. Zabraliśmy ten krem ze sobą na wakacje w styczniu. Owszem, dzikowa skóra pogorszyła się, ale nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy to przez krem, czy przez lot, stres, zmianę warunków atmosferycznych, lub ponieważ bażant ;)
![]()
- Aqua (woda)
- Octocrylene (chemiczny filtr UV, chroni głównie przed UV B i w małym stopniu przed UV A, maksymalne stężenie tego związku wynosi 10% w przeliczeniu na kwas)
- C12- 15 Alkyl Benzoate (emolient, mieszanina składników syntetycznych pozyskiwanych z ropy naftowej, nie działa natłuszczająco, ale zapewnia kosmetykowi dobre rozprowadzenie na skórze, jest stosowany zamiast lipidów)
- Glycerin (gliceryna, ma silne działanie nawilżające dzięki swoim możliwościom wiązana wiody)
- Alcohol Denat. (konserwant, ułatwia rozpuszczanie i wprowadzanie do kosmetyków składników aktywnych, zmniejsza lepkość i przyspiesza wchłanianie kosmetyku, w wysokim stężeniu i stosowany zbyt często może działać podrażniająco i wysuszająco)
- Butyl Methoxydibenzoylmethane (chemiczny filtr UV, jego maksymalne stężenie to 5%)
- Ethylhexyl Salicylate (chemiczny iltr UV, jego maksymalne dopuszczalne stężenie to 5%)
- Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (chemiczny filtr UV, jego maksymalne dopuszczalne stężenie to 10%, chroni przed UV A)
- Diethylhexyl Butamido Triazone (chemiczny filtr chroniący przed UVB i w niewielkim stopniu przed UVA)
- Bis- Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine (filtr chemiczny, chroni przed UV A)
- Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid (chemiczny foltr UV)
- Triacontanyl Pvp (humekant, regulator lepkości, zwiększa zawartość wody w warstwie rogowej naskórka)
- Vp/ Hexadecene Copolymer (polimer otrzymywany z ropy naftowej, pełni funkcję wiążącą)
- Tocopheryl Acetate (witamina E w formie estru,antyoksydant, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia naczynia krwionośne)
- Sodium Hydroxide (substancja rozpuszczalna w wodzie, regulator PH)*
- Panthenol (prowitamina B5, ma działanie przeciwzapalne, przyspiesza procesy regeneracji naskórka)
- Acrylates/ C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer (polimer, zwiększa lepkość, stabilizato emulsji)
- Caprylyl Glycol (emolient tzw. tłusty, humekant)
- Carbomer (zagestnik, zwiększa lepkość preparatu)
- Xanthan Gum (guma ksantanowa, zagęstnik)
- Disodium Edta (konserwant, może podrażniać skórę)
- Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder (proszek z soku otrzymywanego z liści aloesu)
- Caprylhydroxamic Acid (naturalny konserwant otrzymywany z oleju kokosowego)
- Microcrystaline Cellulose (lepiszcze, pochłaniacz wilgoci, utrwalacz)
- Cellulose Gum (zagestnik).
*Warunki i ostrzeżenia jakie powinny być umieszczone na opakowaniach kosmetyków zawierających wodorotlenek sodu to:
w produktach do usuwania skórek wokół paznokci - "Zawiera alkalia", "Unikać kontaktu z oczami", "Może spowodować utratę wzroku", "Chronić przed dziećmi".
w preparatach do prostowania włosów przy stosowaniu ogólnym powinno być umieszczone ostrzeżenie - "Zawiera alkalia"," Unikać kontaktu z oczami", "Może spowodować utratę wzroku", "Chronić przed dziećmi"; w użytku profesjonalnym - "Tylko do użytku profesjonalnego", "Unikać kontaktu z oczami", "Może spowodować utratę wzroku".
w depilatorach (wodorotlenek sodu jest stosowany jako regulator pH) przy pH<12,7 - powinna być umieszczona informacja - "Chronić przed dziećmi", "Unikać kontaktu z oczami". (www.kosmopedia.org)
Uff, już myślałam, że ten skład nigdy się nie skończy! Cała litania filtrów chemicznych, pewnie dlatego, że sporo jest niestabilnych. Dobrze, że producent ostrzega na opakowaniu przed wkładaniem produktu do oczu, co u dzieci i tak zazwyczaj nie ma miejsca…
SUNBRELLA mleczko ochronne dla dzieci SPF 50 od Dermedic
Zgodnie z tym, co jest napisane na stronie producenta, mleczko jest przeznaczone dla dzieci i niemowląt powyżej 6. miesiąca życia, również tych o wrażliwej skórze. Zawiera wyłącznie filtry mineralne, łagodzi podrażnienia, jest fotostabilne i wodoodporne.
![]()
- Aqua (woda)
- Zinc Oxide (nano) (mineralny filtr UV, chroni przed promieniowaniem UVA)
- Caprylic/Capric Triglyceride (emolient tłusty, powoduje wzrost lepkości preparatu, dzięki czemu ułatwia poślizg i aplikację kosmetyku)
- Glyceryl Isostearate (emolient, emulgator)
- Polyhydroxystearic Acid (substancja półsyntetyczna pochodzenia zwierzęcego, emulgator, zagęstnik)
- Titanium Dioxide (nano) (mineralny filtr UV chroni przed UVA i w niewielkim stopniu przed UVB)
- Aluminia (korund, tworzy otoczkę wokół tlenku tytanu, nie porażnia, nie wysusza skóry i jest całkowicie bezpieczny*)
- Stearic Acid (organiczny związek chemiczny, emulgator, emolient, stabilizator, może powodować powstawanie zaskórników)
- Cyclomethicone (związek krzemu, silikon, zapewnia łatwiejsze rozsmarowanie, emolient, rozpuszczalnik, humekant)
- Glycerin (gliceryna, substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry)
- Sorbitan Oleate (substancja powierzchniowo czynna, umożliwia tworzenie emulsji, emulgator, stabilizator, w dużych steżeniach moze powodować alergie, nasilać problemy trądzikowe, zatykać pory, powodować wypryski i zaskórniki)
- Polyglyceryl-3 Polyricinoleate (naturalny emulgator na bazie oliwy z oliwek)
- Betaine (związek organiczny otrzymywany z buraka cukrowego, działa nawilżająco i antystatycznie)
- Isopropyl Palmitate (ciekły wosk, emolient, rozpuszczalnik, może powodować powstawanie zaskórników)
- Olea Europaea Fruit Oil (substancja otrzymywana w wyniku tłoczenia na zimno oliwek, bogata w witaminy i minerały, beta karoten i nienasycone kwasy tłuszczowe. Wzmacnia barierę lipidową, nawilża i regeneruje)
- C12-15 Alkyl Benzoate (emolient, konserwant, emulgator)
- Lanolin (lanolina, naturalny emolient pochodzenia zwierzęcego, nierozpuszczalny w wodzie)
- Butyrospermum Parkii Butter (masło shea)
- Sodium Chloride (konserwant, zagęstnik, może wysuszać skórę i powodować podrażnienia)
- Cera Microcristallina (krystaliczny wosk mineralny, emolient)
- Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany)
- Tocopheryl Acetate (pochodna witaminy E, antyoksydant)
- Hydrogenated Castor Oil (utwardzony olej rycynowy, emolient)
- Panthenol (prowitamina B5, łagodzi i nawilża skórę)
- Allantoin (pochodna mocznika, regeneruje, nawilża, stymuluje proces gojenia ran)
- Parfum (kompozycja zapachowa)
- Dehydroacetic Acid (konserwant dopuszczony do stosowania także w kosmetykach naturalnych)
- Benzyl Alcohol (substancja zapachowa, filtr UV, rozpuszczalnik)
To mleczko jakoś bardziej mi się podoba, skład jest krótszy, wydaje się prostszy i ma filtry mineralne. Chociaż jeśli mogę trochę powybrzydzać to ma kilka mankamentów, np. zawiera silikon i raczej nie przypadnie do gustu weganom (przez lanolinę, która jest zawartością gruczołów łojowych owiec)
OCHRONNY PARASOL OD SŁONKA SPF 50 od Momme
Producent zapewnia, że wewnątrz tubki znajdziemy wielokierunkową i kompleksową ochronę skóry naszego maluszka połączoną z pielęgnacją. Krem jest wyposażony w wiele naturalnych składników wyposażonych w certyfikat (szkoda tylko, że nie napisano jaki ;) ). Krem można stosować już od pierwszych dni życia dziecka, co jest świetną wiadomością dla rodziców brzdąców takich, jak Dzik, które urodziły się wiosną i latem.
![]()
- Aqua (woda)
- Zinc Oxide (mineralny filtr UV, chroni przed promieniowaniem UVA)
- Titanium Dioxide (mineralny filtr UV chroni przed UVA i w niewielkim stopniu przed UVB)
- Caprylic/Capric Triglyceride (emolient tłusty, powoduje wzrost lepkości preparatu, dzięki czemu ułatwia poślizg i aplikację kosmetyku)
- Isoamyl Laurate (emolient otrzymywany z pszenicy, orzecha kokosowego i oleju palmowego)
- Polyglyceryl-3 Diisostearate (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emulgator)
- Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów)
- Glycerin (gliceryna substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry)
- Betaine (związek organiczny otrzymywany z buraka cukrowego, działa nawilżająco i antystatycznie)
- Citrullus lanatus Seed Oil (olej z pestek arbuza)
- Sodium Chloride (konserwant, zagęstnik, może wysuszać skórę i powodować podrażnienia)
- Isostearic Acid (kwas tłuszczowy, substancja myjąca, konserwant)
- Polyhydroxystearic Acid (emulgator, zagęstnik, substancja wypełniajaca, w dużych steżeniach może powodować powstawanie zaskórników)
- Polyglyceryl-3 Polyricinoleate (emulgator na bazie oliwy z oliwek, posiada certyfikat Ecocert)
- Lecithin (lecytyna, naturalny składnik lipidowy pozyskiwany np. z jaj lub soi. Nawilża, regeneruje, tworzy ochronny film na powierzchni skóry, ułatwia wnikanie substancji czynny w głąb naskórka)
- Stearic Acid (emulgator, emolient, stabilizator)
- Benzyl Alcohol (substancja zapachowa, filtr UV, rozpuszczalnik)
- Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej z nasion słonecznika)
- Bisabolol (alkohol występujący w olejku eterycznym z rumianku, ma działanie antyseptyczne, łagodzące i przeciwzapalne)
- Dehydroacetic Acid (łagodny konserwant, dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych)
- Tocopherol (pochodna wit. E, antyoksydant)
Nie wiem, jak Was, ale mnie ta ostatnia propozycja najbardziej przekonuje. Zawiera filtry mineralne, skład wydaje się być przyjazny atopikowej skórze, a do tego może być stosowany od pierwszych dni życia.
Jeśli udało Wam się przebrnąć przez ten wpis, mam dla Was nagrodę w postaci… Lektury o filtrach przeciwsłonecznych autorstwa:
Podczas przygotowywania tego wpisu korzystałam ze stron:
oraz aplikacji Cosmetic scan
Zdjęcia produktów pochodzą ze stron producentów.
wtorek, 7 marca 2017
MAMA ATOPIKA NA TROPIE - SMAROWIDŁA DO CIAŁA
"Aaaaaa już jest wiosna..." śpiewali radośnie członkowie kabaretu Potem 😊 Skoro idzie wiosna, to oznacza, że dni będą się wydłużać, a temperatura rosnąć. To z kolei oznacza, że zbliża się czas odstawienia naszej ulubionej bejcy do ciała (jeśli ktoś jeszcze nie wie, że jest to masło shea), to już wie 😉). Nie bez powodu używam określenia bejca - ten kosmetyk bowiem trochę tak działa. Natłuszcza, odżywia i pozostawia na skórze warstwę okluzyjną (tego mądrego słowa nauczyłam się od Sroka o 😉). Czyli tłusty film, który nie przepuszcza nic w głąb skóry. Einsteinem nie będę stwierdzając, że taki filmik na skórze to niezbyt dobry pomysł na cieplejsze dni. Kiedy taka warstwa dostanie trochę słoneczka może zadziałać trochę jak islandzka szklarnia, pod którą przez okrągły rok rosną sobie pomarańcze 😉 Tak, czy inaczej, należy rozejrzeć się za czymś lżejszym, stąd pomysł na emulsje i kremy. Zanim zdecydowałam się na kupno konkretnej, sprawdzałam, czytałam i dowiadywałam się. Poniżej prezentuję wyniki mojego śledztwa 😉
ZIOŁOWE MASEŁKO DO CIAŁA od Momme.
Według producenta to jeden z jego lepszych produktów 😊 Można tu spotkać niemal wszystkie cudowne oleje, pół warzywniaka i łąkę 😉 Składniki są oczywiście naturalne i uprawiane ekologicznie. Zadaniem masełka jest łagodzenie podrażnień, ochrona i długotrwałe, dogłębne nawilżanie. Zawiera ono aż 19 składników aktywnych i może być stosowane wielokrotnie w ciągu dnia u dzieci już od pierwszego dnia życia.
Skład:
- Aqua (woda)
- Coco-Caprylate/Caprate (Mieszanina estrów kwasów kaprylowego i kaprynowego z alkoholami z oleju kokosowego. Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające, przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy)
- Isoamyl Cocoate (delikatny emolient oparty na naturalnych surowcach, niezbyt lepki, niezbyt tłusty i łatwo się wchłania)
- Persea Gratissima (Avocado) Seed Oil (olej z pestek awokado)
- Mirystyl Mirystate (ciekły wosk - emolient tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni, Poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku, ułatwia rozsmarowywanie np. na ustach)
- Cetearyl Alcohol (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, Emolient tzw. tłusty, podobnie jak wyżej, jeśli stosowany na czystą skórę może być komedogenny. Na skórze tworzy warstwę okluzyjną, poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku)
- Glycerin (gliceryna, hydrofilowa substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry)
- Glyceryl Stearate Citrate (emulgator, składnik umożliwiający powstanie emulsji.,Substancja konsystencjotwórcza, wpływa na lepkość gotowego produktu i poprawia właściwości użytkowe, Stearynian glicerolu jest dobrze przebadaną substancją pod względem bezpieczeństwa. Badania jednoznacznie wskazują, że jest to substancja bezpieczna, stosowana w kosmetykach.)
- Sucrose Stearate (związek chemiczny, będący mieszaniną kwasu stearynowego i sacharozy. Emulgator - wpływa na konsystencję kosmetyku. Ponadto pełni funkcję zmiękczającą i odżywiającą. Składnik bezpieczny dla ciała)
- Citrullus lanatus Seed Oil (olej z pestek arbuza)
- Glyceryl Stearate (emolient tłusty, może działać komedogennie, emulgator, składnik umożliwiający powstanie emulsji)
- Hydrogenated Vegetable Oil (utwardzony tłuszcz roślinny otrzymywany z oleju palmowego lub kokosowego,nadaje kremową konsystencję i stabilizuje)
- Caprylic/Capric Triglyceride (emolient tłusty, powoduje wzrost lepkości preparatu, dzięki czemu ułatwia poślizg i aplikację kosmetyku)
- Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło shea)
- Hydrogenated Phosphatidylcholine (substancja powierzchniowo czynna, emulgator)
- Macadamia Ternifolia Oil, Phytosterols (olej z orzechów macadamia)
- Xanthan Gum (guma ksanatanowa, zagęstnik)
- Phospholipids (naturalny emulgator, element budulcowy błon komórkowych, ma silne działanie nawilżające, reguluje pracę gruczołów łojowych i zapobiega przetłuszczaniu się skóry)
- Glycine Soya (Sterol)(mieszanka fitosteroli otrzymywanych z soi, zmiękczają i odżywiają skórę)
- Stearic Acid (organiczny związek chemiczny, substancja renatłuszczająca, emulgator, substancja bezpieczna do stosowania w kosmetykach. Przeprowadzane badania preparatów, które w składzie zawierały około 13% kwasu stearynowego, wykazały, że nie powoduje on działania drażniącego na skórę i oczy)
- Palmitoyl PG-Linoleamide (naturalny emolient, Omega 6 ceramide, grupa lipidów, występujacych w skórze o działaniu nawilżającym)
- Squalane (skwalan, emolient tłusty, może działać komedogennie)
- Chamomilla Reticutita (Matricaria) Flower Extract (ekstrakt z rumianku, działą przeciwzapalnie)
- Centella Asiatica Extract (ekstrakt z centella asiatica, ma działanie przeciwzapalne i regeneracyjne)
- Glycyrrhiza (Licorice) Root Extract (ekstrakt z korzenia lukrecji, ma silne właściwości wiążące wodę, a także przeciwalergiczne, przeciwzapalne i antyoksydacyjne)
- Camellia Sinensis Leaf Extract (ekstrakt z zielonej herbaty, antyoksydant, działą antybakteryjnie, zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę E, fitosterole i minerały, wzmacnia barierę lipidową skóry, odblokowuje pory)
- Polygonum Cuspidatum Root Extract (ekstrakt z rdestu japońskiego, antyoksydant)
- Rosemarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (ekstrakt z liści rozmarynu, ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne i antyoksydacyjne)
- Scutellaria Baicalensis Root Extract (wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej, naturalny filtr UV, posiada właściwości przeciwalergiczne i przeciwzapalne, jest bogaty we flawonoidy)
- Benzyl Alcohol (alkohol aromatyczny, imituje zapach jaśminu, konserwant, regulator lepkości, rozpuszczalnik, jego dopuszczalne maksymalne stężenie w gotowym produkcie wynosi 1%.)
- Tetrasodium Glutamate Diacetate (substancja pochodzenia roślinnego, antyoksydant)
- Dehydroacetic Acid (konserwant indentyczny z naturalnym, jest dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne)
- Tocopherol (witamina E, antyoksydant, wzmacnia barierę naskórka i zapobiega podrażnieniom, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych i wzmacnia naczynia krwionośne)
- Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej z nasion słonecznika, emolient, ma właściwości wygładzające)
- Bisabolol (alkohol występujący w olejku eterycznym z rumianku,ma działanie antyseptyczne, przeciwzapalne i łagodzące)
- Ceramide 3 (lipid, zapobiega utracie wody, chroni skórę przed łuszczeniem się i przesuszeniem)
- Glyceryl Caprylate (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, emulgator)
Skład dość długi, mam wrażenie, ze oprócz tych 19 składników naturalnych jest jeszcze milion różnych innych rzeczy. Dużo emolientów i emulgatorów działających komedogennie, czyli zapychająco. Masełko zamknięte jest w tubce o objętości 150 ml, a jej dizajn cieszy oko, przynajmniej moje 😉 Zarówno szata graficzna kosmetyków, jak i strona internetowa firmy oraz jej instagram zachęcają do zakupu produktów spod znaku Momme. Dodatkowo ich produkty zostały odznaczone znaczkiem fundacji Viva!, co dla mnie jest dużym plusem. Cena niestety już szału nie robi, około 50 złotych za tubkę, to (moim zdaniem) dość spory wydatek jak na produkt, którym będę smarować Dzika kilka razy dziennie.
EDIT: sterole sojowe wyrzuciłam z listy substancji, które mi się nie podobają, ponieważ zostałam uspokojona, że są one na tyle przetworzone, że przestają działać niekorzystnie na organizm.
EDIT: sterole sojowe wyrzuciłam z listy substancji, które mi się nie podobają, ponieważ zostałam uspokojona, że są one na tyle przetworzone, że przestają działać niekorzystnie na organizm.
Strony, z których korzystałam:
http://www.srokao.pl
https://e-naturalne.pl
http://www.kosmopedia.org
http://mommecosmetics.com
http://www.naturativ.pl
https://kosmeter.pl
EMULSJA DO CIAŁA od Latopic
Producent zapewnia, że jego produkt jest przeznaczony do codziennej, wielokrotnej pielęgnacji ciała dzieci z atopowym zapaleniem skóry. Emulsja może być stosowana od pierwszego dnia życia (tylko właściwie po co, skoro AZS najszybciej diagnozuje się około 3-4 miesiąca życia dziecka). Produkt zawiera metabolity kwasu mlekowego, które pomagają zapobiegać rozwojowi gronkowca złocistego. Oprócz tego zawiera składniki przeciwświądowe, łagodzące i ochronne.
Skład:
- Aqua (woda)
- Lactobacillus Ferment (metaboity bakterii kwasu mlekowego)
- Laureth-9 (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, rozpuszczalna w wodzie,emulgator)
- Glycerin (gliceryna, hydrofilowa substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry)
- Canola Oil (olej otrzymywany z rzepaku kanadyjskiego, emolient tłusty, tworzy warstwę okluzyjną i może działać komedogennie)
- Gossypium Herbaceum Seed Oil (olej z nasion bawełny,zawiera kwas linolowy, posiada wysokie właściwości aplikacyjne i nawilżające, utrzymuje barierę ochronna skóry i działa antyoksydacyjnie)
- Hydrogenated Coco – Glycerides (emolient, zawiera kwasy tłuszczowe, nawilża, zmiękcza, wygładza, jednak może działać komedogennie)
- Cetearyl Alcohol (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, Emolient tzw. tłusty, podobnie jak wyżej, jeśli stosowany na czystą skórę może być komedogenny. Na skórze tworzy warstwę okluzyjną, poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku)
- Butyrospermum Parkii Butter (masło shea)
- Glyceryl Stearate (emolient tłusty, może działać komedogennie, emulgator, składnik umożliwiający powstanie emulsji)
- Glyceryl Stearate Citrate (emulgator, składnik umożliwiający powstanie emulsji.,Substancja konsystencjotwórcza, wpływa na lepkość gotowego produktu i poprawia właściwości użytkowe, Stearynian glicerolu jest dobrze przebadaną substancją pod względem bezpieczeństwa. Badania jednoznacznie wskazują, że jest to substancja bezpieczna, stosowana w kosmetykach)
- Spent Grain Wax (wosk zbożowy, preparat natłuszczający, zatrzymuje wodę w skórze)
- Butyrospermum Parkii Butter Extract (ekstrakt z masła shea)
- Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy)
- Isostearyl Isostearate (ciekły wosk, emolient suchy, wpływa na właściwości aplikacyjne kosmetyku, może działać komedogennie)
- Caprylyl Glycol (emolient tłusty, ma zdolność przenikania wgłąb skóry, może działać komedogennie, humekant)
- Glyceryl Caprylate (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, w formie nierozcieńczonej może powodować powstawanie zaskórników, emulgator)
- Phenylpropanol (substancja zapachowa przypominająca zapach cynamonu, konserwant, ma działanie grzybobójcze i bakteriobójcze, alternatywa dla parabenów)
- Panthenol (prowitamina B5, substancja nawilżająca, ma działanie przeciwzapalne i przyspiesza proces regeneracji naskórka, humekant)
- Sodium Polyacrylate (substancja wiążąca wodę, tworzy na skórze hydrofilowy film, substancja stabilizująca emulsje)
- Caprylic/Capric Triglyceride (emolient tłusty, powoduje wzrost lepkości preparatu, dzięki czemu ułatwia poślizg i aplikację kosmetyku)
- Sodium Acrylates Copolymer (składnik podnoszący lepkość kosmetyków, tworzy film ochronny na skórze, Składnik nie jest zalecany w produkcji kosmetyków dla dzieci i kobiet w ciąży, kosmetyków do makijażu i pielęgnacji ust, do higieny jamy ustnej i nie należy go nakładać na uszkodzoną skórę)
- Disodium EDTA (substancja konsystencjotwórcza, konserwant, może powodować podrażnienia, dopuszczona do stosowania w ograniczonym stężeniu)
- Allantoin (substancja aktywna, działa przeciwzapalnie i łagodząco, wspomaga procesy regeneracji naskórka, stymuluje proces gojenia się ran, silnie nawilża)
- Xanthan Gum (guma ksantanowa, zagęstnik)
Sprawdzając skład tego preparatu już byłam gotowa ogłosić, że mamy zwycięzcę, bo i skład krótszy, bakterie kwasu mlekowego, sporo składników z myślą o skórze atopowej, ale… Dwa składniki, których należy unikać w kosmetykach, w tym jeden z nich, który w ogóle nie powinien znaleźć się w kosmetykach dla dzieci. Niby pod koniec składu, ale zawsze. Co prawda cenowo Latopic wypada lepiej niż Momme, bo za tubkę 200ml zapłacimy ok 25zł w aptece internetowej.
Strony, z których korzystałam:
http://www.srokao.pl
http://www.latopic.pl
https://kosmeter.pl
http://www.kosmopedia.org
http://wizaz.pl
PIELĘGNACYJNY KREM DO CIAŁA od Derma Eco Baby
Producent poleca swoje produkty do pielęgnacji szczególnie wrażliwej i wymagającej skóry, jaką jest skóra niemowląt i kobiet w ciąży (produkt może być stosowany już od pierwszych dni życia). Kosmetyki Derma Eco Baby posiadają certyfikaty Astma-Allergi Denmark, Ecocert i Nordic Swan. Ich skład jest dobrany tak, aby spełniać rygorystyczne wymogi jakości.
Skład:
- Aqua (woda)
- Aloe Barbadensis Leaf Extract (ekstrakt z liści aloesu)
- Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy)
- Butyrospermum Parkii Butter (masło shea)
- Canola Oil (olej otrzymywany z rzepaku kanadyjskiego, emolient tłusty, tworzy warstwę okluzyjną i może działać komedogennie)
- Glycerin (gliceryna, hydrofilowa substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry)
- Cetearyl Glucoside (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, bardzo łagodna dla skóry, zmniejsza ewentualne działanie drażniące innych substancji, emulgator)
- Cetearyl Alcohol (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, Emolient tzw. tłusty, jeśli stosowany na czystą skórę może być komedogenny. Na skórze tworzy warstwę okluzyjną, poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku)
- Stearyl Alcohol (emolient, emulgator)
- Tocopherol (witamina E, antyoksydant, wzmacnia barierę naskórka i zapobiega podrażnieniom, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych i wzmacnia naczynia krwionośne)
- Sodium Stearoyl Glutamate (emulgator, substancja kondycjonująca)
- Xanthan Gum (guma ksantanowa, zagęstnik)
- Citric Acid (kwas cytrynowy, usuwa przebarwienia na skórze i rozjaśnia ją, zwiększa trwałość kosmetyku i reguluje PH)
- Sodium Benzoate (konserwant, uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów, Jego dopuszczalne maksymalne stężenie to 0,5%)
That’s it. Tylko tyle i aż tyle. Nie obyło się bez substancji o ograniczonym stężeniu, ale jeśli jest Ecocert, to wierzę, że i stężenie się zgadza. Na kosmetyki Derma trafiłam dzięki Kasi Mrsmom.pl , dziękuję 😊 Krem nie jest tani (ok. 30zł za 100ml tubkę), ale podobno warto. Ktoś kiedyś napisał, że Skandynawowie robią to dobrze. No cóż, nie mogę się nie zgodzić. Także „sorry, Polsko” 😉
Strony, z których korzystałam:
http://www.multishop24.pl
http://www.kosmopedia.org
http://wizaz.pl
https://kosmeter.pl
piątek, 30 grudnia 2016
ATOPIK TESTUJE LATOPIC
Jakoś w połowie listopada, podczas wizyty kontrolnej u alergologa, pani doktor zaproponowała nam suplement diety, który swoim działaniem ma wspierać walkę z objawami alergii oraz atopowego zapalenia skóry. Latopic poznałam już wcześniej w internecie, ale myślałam, że to zwyczajny pic na wodę. Od jakiegoś czasu jestem bardzo sceptycznie nastawiona do wszelkiego rodzaju suplementów diety, którymi bombarduje mnie telewizja, radio i internet. Byłam sceptyczna nawet kiedy Sroka O zachęcała do testowania produktów z serii Latopic. Jednak kiedy lekarka zaproponowała nam wypróbowanie probiotyku Latopic, postanowiliśmy spróbować. Testowaliśmy ten produkt przez miesiąc. Przez ten czas zużyliśmy jedno opakowanie i obecnie mamy krótką przerwę.
W ulotce informacyjnej producent opisuje swój produkt jako dietetyczny środek spożywczy specjalnego zastosowania medycznego (nie wiem, jaką pozycję w nomenklaturze farmaceutycznej daje mu taka nazwa 😉). Brzmi zawile, ale generalnie chodzi o to, że jest to po prostu proszek do rozpuszczenia w wodzie lub mleku 😉. Dalej producent informuje nas o zawartości trzech szczepów żywych bakterii kwasu mlekowego z rodzaju Lactobacillus. Produkt może być stosowany u niemowląt (niestety nie jest wyszczególniona dolna granica wieku), dzieci i dorosłych jako uzupełnienie diety. Jego działanie wspiera pracę układu pokarmowego (zwłaszcza jelit), działa osłonowo i pomaga budować odporność (np. na niskie PH panujące w żołądku).
Poniżej spisałam kilka plusów i minusów, które zauważyłam w trakcie i po zakończeniu stosowania:
👍Cena nie jest wygórowana 😊 W naszej aptece zapłaciliśmy ok. 30 zł. W opakowaniu znajduje się 30 saszetek, więc wychodzi na to, że dzienny koszt kuracji to ok. 1 zł. Moim zdaniem cena jak najbardziej do ogarnięcia.
👍Działanie na układ pokarmowy zaobserwowaliśmy już po tygodniu. Już po tym czasie udało się poprawić pracę dzikowych jelitek (if you know, what I mean 😉).
👍Niestety nie wiem, jak smakuje przyrządzony płyn, ale Dzik nie marudził, więc wpisuję to jako plus.
👍Wyraźna poprawa stanu skóry. Tak naprawdę to trudno mi określić, czy to kwestia diety (a raczej wyeliminowania składników, które Dzika uczulają), odpowiedniej pielęgnacji czy stosowania właśnie Latopicu. Grunt, że działa. Wygląd skóry wyraźnie się poprawił i podczas stosowania preparatu nie doszło do wznowy 😊Odstawiliśmy preparat na tydzień i widzę, że pojawiają się nowe zaczerwienienia.
👎Albo ja jestem taką sierotą, albo proszek jest tak drobny że przy otwieraniu saszetki rozsypuje się na pół kuchni 😉
👎Słabo rozpuszcza się w wodzie czy mleku o temperaturze pokojowej. Żeby dobrze rozpuścić preparat płyn musi być ciepły.
👎Producent zaleca rozpuszczenie jednej saszetki w niewielkiej ilości wody lub mleka. Dzik nie ma problemu z piciem wody czy mleka z butelki, jednak dzieci, które są tylko na piersi mogą taki problem mieć.
👎Miałam mały problem z dostępnością tego preparatu, choć być może to tylko kwestia mojej apteki.
Z moich obserwacji wynika, że w naszym przypadku Latopic zadziałał. Zdaję sobie jednak sprawę, że cudów nie ma i najprawdopodobniej sam preparat niewiele by zdziałał samodzielnie. Uważam go raczej za wsparcie przy odpowiedniej pielęgnacji skóry i utrzymywaniu diety. Tak, czy inaczej zdecydowaliśmy z Kolegą Małżonkiem, że zakupimy kolejne opakowanie 😉
A Wy mieliście kiedyś do czynienia z tym preparatem? Sprawdził się?
piątek, 16 grudnia 2016
ODKRYCIE ROKU
Skóra atopowa bywa kapryśna i nie wybacza najmniejszych błędów. Wystarczy drobne zaniedbanie, zmiana pogody, diety czy kosmetyku i efekt jest natychmiastowy! Z resztą kto ma, ten wie, o czym mówię. Atopowa skóra bywa również niezwykle wymagająca. Ludzie miesiącami testują przeróżne mazidła, wydają marsjańskie dolary, a efektów jak nie było, tak nie ma. Dlatego jestem niezmiernie szczęśliwa, że stosunkowo szybko udało nam się znaleźć ukojenie dla atopikowej skóry.
Zaczęło się banalnie: przy przychodni, do której chodzimy otworzono nową drogerię. Modus działania był prosty. Trzeba wejść i sprawdzić, a że ceny (jak to zwykle na początku) śmiesznie niskie, to i trzeba było zakupić co nieco 😉 Przy kasie ekspedientka widząc Dzika w wózku naładowała mi do reklamówki kilka ulotek z kosmetykami dla dzieci. Sama nie wiem, jak to się stało, że jedna z nich zamiast w koszu na śmieci, wylądowała w moich rękach. W ten sposób dowiedziałam się, że skórę z AZS można pielęgnować inaczej niż tylko mazidłami z olejem mineralnym. Oczywiście, tak jak pisałam o tym TU, olej mineralny dobrze sprawdza się przy natychmiastowym i krótkotrwałym działaniu, ja jednak szukałam czegoś, co pomoże mi w profilaktyce, zwłaszcza, że staliśmy praktycznie u wrót rozszerzania diety (o wpływie diety na potencjalne nawroty zapalenia napiszę już niebawem 😊).
Są takie momenty, kiedy bardzo bliska jest mi filozofia, że czasem mniej znaczy więcej. W przypadku kosmetyków szczególnie i chodzi mi nie tylko ich ilość, ale także o ich skład. Dlatego kosmetyczka Atopika jest dość okrojona. Szybko zrezygnowaliśmy z oliwki i kremu do ciała. W ich miejsce wjechał olej kokosowy, jednak okazało się, że Dzik średnio go toleruje. Teraz do pielęgnacji skóry Atopika używamy praktycznie dwóch-trzech produktów:
Masło shea. Nazywane również masłem karite, to olej, który powstaje z tłoczenia orzechów shea. Zgodnie z tym, co piszą o nim producenci zawiera witaminy A, D i K. Świetnie nawilża, natłuszcza i odżywia skórę. Chroni ją przed działaniem warunków atmosferycznych. Dlatego odkąd je mamy nie stosujemy już żadnego kremu na niepogodę, a bywa też, że używamy tego masła jako kremu pod pieluszkę. Masło w naszym domu schodzi równie szybko jak to do smarowania, ponieważ bejcujemy nim Dzika w całości dwa razy dziennie (rano i po kąpieli) oraz szczególnie wrażliwe miejsca (ręce, nogi, buzia) przy każdej zmianie pieluszki. Bywa też, że i główkę smarujemy kilka razy w ciągu dnia. Jedynym minusem tego produktu jest jego konsystencja. Jest to bowiem (jak sama nazwa wskazuje) masło i taką też ma konsystencję. Jeśli więc komuś się notorycznie spieszy albo nie ma cierpliwości, to może się zrazić. Masło shea trzeba bowiem rozgrzać w dłoniach przed aplikacją, co w porównaniu z balsamem czy olejkiem może być czasochłonne. My jednak szybko się przyzwyczailiśmy i teraz już nie stanowi to problemu.
Przez jakiś czas do kąpieli stosowaliśmy emolient. Jednak któregoś dnia postanowiłam, że musimy spróbować mydło z Aleppo i uważam, że była to dobra decyzja. Mydło z Aleppo tradycyjne wytwarzane jest ręcznie w Syrii z zaledwie kilku składników, wśród których znajdują się: oliwa z oliwek, kwas laurowy, substancja spieniająca czyli ług (wodorotlenek sodu) i woda . Mydło to ma właściwości zarówno pielęgnacyjne, odżywcze i nawilżające (dzięki oliwie), jak i dezynfekujące i antyseptyczne (kwas laurowy). Jest więc idealnym połączeniem dla skóry atopowej ponieważ zapobiega przesuszaniu, a jednocześnie delikatnie oczyszcza i łagodzi stany zapalne. Dla Atopika kupiliśmy mydło o 6% stężeniu kwasu laurowego, co jest chyba jednym z najniższych wartości w takim mydle. Mydło nie pachnie jakoś wspaniale (na pewno nie gumą balonową, czy colą), nie pieni się ani nie barwi wody, jednak odwala kawał dobrej roboty. U nas sprawdza się doskonale i pozwolił nam wyprowadzić Dzika z jednego z gorszych nawrotów.Macie swoje pielęgnacyjne odkrycia tego roku? Może znacie dobre kremy z filtrem dla małych atopików? Jeśli tak, chętnie o nich poczytam 😊
czwartek, 1 grudnia 2016
CO CHCIAŁABYM ZNALEŹĆ POD CHOINKĄ
Wielkimi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenie, a co za tym idzie szał świątecznych zakupów i krocie wydane na prezenty dla najmłodszych. O ile sami rodzice mają mniej więcej jasno sprecyzowane cele co do zawartości choinkowych paczek swoich pociech, reszta rodziny niekoniecznie musi znajdować się w podobnej sytuacji 😉 Dlatego pozwoliłam sobie na chwilę refleksji w tym temacie i sporządziłam listę prezentów, którymi nie pogardziłabym w przypadku mojego osobistego dziecka 😊
COŚ, CZEGO DZIECKO BARDZO PRAGNIE. Osobiście jestem bardzo za spełnianiem marzeń, bo w końcu kiedy to robić jak nie podczas świąt? Nie oznacza to jednak, że będę kupować dziecku wszystko, co tylko umieści ono w swoim liście do Świętego Mikołaja. Mimo wszystko warto taki list przeanalizować i wybrać z niego jakąś ciekawą pozycję 😊 Uważam, że spełnianie marzeń jest nieodłączną częścią świąt, a dzieciom, które wierzą w to, że marzenia się spełniają łatwiej będzie osiągać założone sobie cele w życiu. 😊
KSIĄŻKA. Dobra książka nie jest zła. Wiadomo, że czytanie rozwija wyobraźnię i pomaga nawiązywać i pogłębiać więź z dzieckiem. Do tego kontakt z książkami pomaga maluchowi w nauce czytania. Brzmi dziwnie? Skąd. Nauka czytania zaczyna się bowiem już w pierwszych miesiącach życia dziecka, kiedy to pojawia się pierwsze zainteresowanie książkami w różnych postaciach. To najlepsze podwaliny do dalszego rozwoju tej umiejętności. Jeśli chodzi o książki to w pierwszych miesącach życia dziecka treść nie ma większego znaczenia, bowiem dziecko uwagę przywiązuje głównie do głosu czytającego i towarzyszących tekstowi obrazków. Dlatego dla najmłodszych maluchów polecam wszelkiego rodzaju wierszyki i krótkie bajeczki z kolorowymi obrazkami. Myślę, że każde dziecko powinno mieć w swojej biblioteczce wiersze Tuwima, Brzechwy czy Chotomskiej. Osobiście lubię też wierszyki Tadeusza Śliwiaka 😊 Jeśli chodzi o książki dla nieco starszych, to świetną listę stworzyła Dagmara z calareszta.pl. Możecie ją sprawdzić TU. Ja z pewnością coś dla nas znajdę 😊
PRZYTULANKA. O tym, jak ważne mogą być przytulanki przekonał się chyba każdy z nas. Przytulanki mają w sobie ogromny potencjał, bo dosłownie w mgnieniu oka mogą stać się towarzyszem zabaw, powiernikiem sekretów, przyjacielem, poduszką i obrońcą przed wszelkimi strachami. W dodatku wszystkie te funkcje mogą pełnić jednocześnie. Jeśli Wasz wybór padnie na przytulankę właśnie, warto przystanąć na chwilę i przeanalizować te dostępne na rynku (a jest ich sporo!), żeby wybrać właściwą. Jeśli chodzi o małych alergików i atopików, raczej można darować sobie pluszowe misie. Mają one bowiem tendencje do zbierania kurzu, a on często jest odpowiedzialny za występowanie alergii i zaostrzenia w przypadku AZS. Wybierając przytulankę dla atopika proponuję skusić się na naturalne i hypoalergiczne tkaniny i materiały (np. filc czy bawełna), które jednocześnie łatwo można utrzymać w czystości czy odświeżyć. Warto też pamiętać, że dzieci do ukończenia pierwszego roku życia nie powinny spać w towarzystwie przytulanek.
PIANKOWA MATA. Świetna sprawa w przypadku poszukiwań prezentu dla niemowlaka. Dobra mata charakteryzuje się przede wszystkim jakością wykonania, dzięki czemu nie uszkodzi się tak łatwo. Nie zawiera szkodliwych substancji chemicznych, za to posiada atesty potwierdzające bezpieczeństwo użytkowania przez najmłodsze dzieci. Poza tym taka mata stanowi doskonałą izolację, dlatego jest doskonałym miejscem zabawy i nauki (np. raczkowania). Do tego łatwiej utrzymać ją w czystości niż dywan. Na rynku mamy mnóstwo mat piankowych. Od popularnych puzzli z chińskich sieciówek za małe pieniądze, po dizajnerskie maty w kolorach ziemi za o wiele większe pieniądze. Te pierwsze odrzuciłabym od razu, ponieważ ich pochodzenie i produkcja są bardzo niepewne. Co do tych droższych, to już kwestia indywidualna, na ile taka mata ma być elementem wyposażenia domu i tłem do robienia pięknych zdjęć, a na ile miejscem zabawy małego szkraba.
UBRANKA. Dla mnie to świetny pomysł na prezent, bo w przypadku dzieci (właściwie nie tylko) akurat tego towaru nigdy za wiele. Dzieci bywają często przebierane kilka razy dziennie, więc taki prezent jest jak znalazł w każdym wieku. W dzisiejszych czasach oferta jest tak duża, że na wybieraniu jednej rzeczy można spędzić kilka godzin czy nawet dni. Jeśli chcemy obdarować maluszka ubrankiem warto, moim zdaniem, wybrać coś wyjątkowego. Coś, czego na przykład rodzice sami by nie kupili. I nie mam tutaj na myśli stroju jednorożca (chociaż jeśli dziecku na tym bardzo zależy, to czemu nie 😉). Świetnym pomysłem są na przykład ubranka personalizowane, albo zestawy typu mama i dziecko. Osobiście bardzo cenię sobie ubrania (i nie tylko) szyte ręcznie w małych przydomowych pracowniach. To sprawia, że takie ubranka są naprawdę niezwykłe. Wybierając ubranko dobrze jest zorientować się w rozmiarze, a w przypadkach niejednoznacznych lepiej wybrać ten większy rozmiar. Trzeba jednak pamiętać, żeby nie przedobrzyć, w przeciwnym razie bluzę z reniferkiem dziecko ubierze dopiero latem 😉ZABAWKI. To taka ogólna kategoria, do której schowałam wszelkiego rodzaju klocki (zarówno Lego, Lego Duplo, jak i takie zwyczajne, drewniane), zabawki modułowe (czyli takie, do których można z czasem dokupić kolejne zestawy, moduły, elementy czy rozszerzenia), układanki (puzzle, klocki, piramidki, sortery, itp.) czy gry (w tym moje ulubione planszówki). Jeśli mamy w rodzinie lub wśród znajomych majsterkowicza świetnym pomysłem może okazać się kupno modelu do składania. Wybierając zabawki dobrze jest zwrócić uwagę na producenta, czy dana zabawka posiada atesty (przynajmniej znaczek CE), czy nie zawiera substancji szkodliwych i, przede wszystkim, na wiek, od którego zabawa danym przedmiotem jest rekomendowana i bezpieczna. Ja bardzo lubię zabawki wykonane ręcznie, np. drewniane klocki i jeździki czy układanki ręcznie malowane.
KARTA PODARUNKOWA. Kiedyś byłam przekonana, że karta podarunkowa to najprostsze wyjście dla leniuchów. Teraz uważam, że taki voucher to jeden z lepszych wynalazków ludzkości. Kiedy nie jesteśmy pewni co do zakupu albo po prostu nie wiemy, co kupić, wówczas możemy sięgnąć po kartę do jednej z ciuchowych sieciówek, wykupić voucher na rodzinny wypad do kina, czy centrum rozrywki (i tutaj mam na myśli szerokie rozumienie tego słowa nie tylko salę zabaw w centrum handlowym), interaktywnego muzeum (np. Muzeum mydła i historii brudu w Bydgoszczy) 😉, strzelnicy, stadniny koni, czy innego przybytku rozrywki. Moim zdaniem ciekawym rozwiązaniem może być też voucher na zakupy w internetowym sklepie z eko kosmetykami. W przypadku atopików to naprawdę dobry pomysł, ponieważ rodzice sami będą mogli zdecydować, czego akurat im potrzeba.
Jeśli macie swoje wypróbowane prezenty na gwiazdkę i nie tylko, napiszcie o nich w komentarzach 😊
P.S. Zdjęcia pochodzą z mojej galerii, jeśli któreś Ci się spodobało i chcesz je wypożyczyć, skontaktuj się ze mną 😉
wtorek, 22 listopada 2016
ZAMOTANI
Każdemu czasem zdarza się dzień, który najchętniej spędziłby w łóżku. No, chyba że jest niemowlakiem... U niemowlaka często opcja łóżko zastępowana jest przez opcję rączki 😱 No i wszystko fajnie, tylko konia z rzędem temu, komu uda się to robić cały dzień, albo chodziaż pół dnia, no dobra, choćby godzinę 😉 Mnie się nie udawało.
Nie będę się tutaj rozpisywać na temat konieczności zaspokajania dziecięcej potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem, a co za tym idzie przytulania i (uwaga!) noszenia. Chyba, że macie takie życzenie, napiszcie to w komentarzach, a ja postaram się spełnić tę prośbę 😊 W tym momencie napiszę tylko, że po głębszym zastanowieniu się, kilku artykułach i spotkaniach ze specjalistami doszłam do wniosku, że wizja podstępnego niemowlęcia knującego niecny plan podboju świata mnie nie przekonuje i postanowiłam, że jeśli Dzik ma się przyzwyczaić do noszenia i przytulania, to proszę bardzo! Czas biegnie tak szybko, że możliwe, że za kilka chwil stanie przede mną dojrzały przedszkolak, który wszelkie przytulaski będzie miał w nosie i jedyną ripostą na podejmowane próby publicznego kontaktu będą ripostowane Oj mamo! Dlatego korzystam, ile mogę. Ale ponieważ nie zawsze mogę fizycznie, to wspomagam się chustą.
Generalnie są dwa rodzaje społecznej reakcji na chustę 😉 Pierwsza to: Jezusie Nazarejski, zadusi dzieciaka!, a druga to: Źle dociągnięta chusta, pogłębiasz asymetrię, za mała dupowpadka! Także lekko nie ma, ale zdaję sobie sprawę, że zarówno pierwsza, jak i druga reakcja wynika tylko i wyłącznie z troski 😊 Z góry zaznaczam też, że nie jestem zadnym chustoświrem. Chusta to dla mnie narzędzie, nie styl bycia. Mam w domu jedną i jeśli akurat pasuje mi do stroju, to jest to raczej wypadkowa wielu zbierzności niż celowy zabieg 😉
Nie będę się tutaj rozpisywać nad zaletami chusty, jeśli macie ochotę zgłębić temat, to zapraszam TUTAJ, TUTAJ i TU. Ja mogę jedynie podać kilka argumentów, które trafiły do mnie:
👍 wolne ręce, czyli można przytulać i jednocześnie jeść (tylko uwaga, żeby nie pobrudzić dziecka 😜), sprzątać, gotować, spacerować, wyjść z psem, czytać i co tam jeszcze
👍 można motać się od pierwszych dni nie czekając aż dziecko usiądzie (jak to jest w przypadku nosidła)
👍 zdrowsze plecy, czyli (pod warunkiem prawidłowego zamotania) mniej bolące plecy i odciążony kręgosłup
👍 zapobieganie kolkom, gazom i innym takim (to dzięki pozycji, w jakiej nosi się zamotane dziecko)
👍 bliskość i spokój, czyli dziecko jest blisko rodzica, słyszy i czuje bicie jego serca i dzięki temu czuje się bezpiecznie, a co za tym idzie jest spokojniejsze i mniej płacze 😊
Oczywiście wszystko to pod warunkiem odpowiedniego i poprawnego zamotania się. Sama nigdy nie motałam się przy pomocy youtuba czy filmików instruktażowych. Zamiast tego wolałam umówić się na konsultację z certyfikowanym doradcą, który nie wyjdzie z mojego domu bez upewnienia się, że umiem to zrobić dobrze 😊 Przy okazji pomoże też w doborze chusty i odpowiedniego wiązania.
Tak naprawdę chusta według mnie ma tylko jeden mankament. Nasza chusta to bawełniana chusta tkana o splocie skośno-krzyżowym. Co prawda producent zapewnia, że do jej farbowania nie używa sztucznych barwników i w ogóle nie sposób znaleźć w niej jakiekolwiek szkodliwe substancje. Mimo wszystko chusta jest dość gruba i przy kontakcie ze skóra trochę ją podrażnia. W tym miejscu u Atopika pojawia się zaczerwienienie, które na szczęście szybko znika. Dlatego przy większych upałach zrezygnowaliśmy z chustowania. Z resztą raczej nie należymy do osób, które całe dnie spędzają zachustowane 😉 Nie chustujemy się codziennie (choć bywają i takie okresy), a jeśli już to nie dłużej niż na dwie godziny 😊
Nawet biorąc pod uwagę to delikatne podrażnienie skóry, chusta wydaje mi się być niezastąpiona w pewnych sytuacjach. Mało kto ma chyba tyle sił w sobie, żeby nosić dziecko kilka godzin, bo akurat odreagowuje szczepienie, nieprzespaną noc, albo po prostu ma dzień marudy. A w tym przypadku chusta jest niezastąpiona 😊
czwartek, 17 listopada 2016
ATOPIKOWA PIĘLĘGNACJA
Problem ze skórą noworodka, a później niemowlaka, jest taki, że łatwo się przesusza. Zazwyczaj u dzieci można ten problem w miarę szybko załatwić odpowiednim smarowidłem. Jednak w przypadku atopika nadmierne wysuszenie może powodować zaostrzenie, a zmienione miejsca stają się łątwiej dostępne dla bakterii gronkowca czy grzybów. Dlatego bardzo ważne jest, żeby odpowiednio pielęgnować skórę malucha.
www.pixabay.com
Już kompletując wyprawkę dla nienarodzonego jeszcze Dzika postawiłam na minimalizm, czyli coś do kąpieli, krem na pupę i oliwkę do masażu. Generalnie wybrałam do tej pory nie docenioną linię Babydream z Rossmanna :D
Kiedy uderzyło w nas AZS okazało się, że zwykły płyn do kąpieli trzeba zastąpić emolientem. I tu jest cały mój problem. Okazuje się bowiem, że większość emolientów na pierwszym miejscu w składzie ma parafinę albo olej mineralny, które nadają się do szybkiego ratowania powstających zmian i podrażnień. Problem polega na tym, że mogą powodować rozwój i namnażanie się bakterii, a jednocześnie blokują dostęp i działanie substancji, które mogą działać dobroczynnie na skórę. Szukając odpowiedniego emolientu trafiłam na serię Atoperal Baby. Znalazłam nawet taką emulsję, w której w ogóle nie było parafiny ani oleju mineralnego. Niestety miałam ogromny problem z jej dostępnością. Skończyło się na tym, że kupiłam Atoperal Baby Plus dostępny w Rossmannie. Co prawda jest w nim olej mineralny, ale gdzieś w środku składu. Niestety oprócz tego jest tam również olej sojowy, do którego (jako ofiara czarnego PRu sojowego) mam stosunek ambiwalentny :( Pojawiło się jednak słoneczko na moim pochmurnym dniu poszukiwań odpowiedniego specyfiku do kąpieli, gdyż oto odkryłam mydło z Aleppo. Z odpowiednim dla dzieci alergików i atopików stężeniem kwasu laurowego (6%). Póki co cały czas jesteśmy w fazie testów i o tym jak wypadnie napiszę Wam niebawem :)
Do pielęgnacji ciała zaczęliśmy stosować też (z polecenia lekarki) Cerkobazę. Jednak z czasem przestała już tak dobrze działać (czyżby znowu olej mineralny?) no i z wodą na początku składu stawała się dość ryzykowna na jesienną niepogodę. Pani doktor przepisała nam więc maść cholesterolową, czyli robioną na zamówienie miksturę z witaminami D i A oraz cholesterolem (lipidem, którego zadaniem jest zapewnić skórze warstwę ochronną). Można ją z powodzeniem stosować zamiast kremu na niepogodę. Jest jednak mega tłusta i baaardzo długo się wchłania. Właściwie to prędzej wchłonie się w ciuszki niż całkowicie w skórę, dlatego stosujemy ją głównie na noc.
Jeszcze przed diagnozą zastąpiliśmy oliwkę olejem kokosowym. Dobrze też sprawdzał się on na początki zmian na twarzy Dzika (słynne łuszczące się brewki i niby-ciemieniuszka). Po stosowaniu Cerkobazy okazało się, że kiedy posmaruję Dzika olejem kokosowym po chwili wyskakują mu na twarzy czerwone plamy. Zamiast tego kupiłam więc masło shea, które okazało się strzałem w dziesiątkę. Smarujemy nim Dzika kilkukrotnie w ciągu dnia i stosujemy zamiast kremu na niepogodę. Czasem nawet zamiast kremu pod pieluszkę. Jest naprawdę świetne. Dość tłuste i ciężko się rozsmarowuje (trzeba je najpierw rozgrzać w dłoniach), ale efekt jest rewelacyjny. Dobrze nawilża, odżywia i chroni, a przy tym nie uczula. Ostatnio nawet pani doktor nas pochwaliła, że mimo aktualnego zapalenia skóra Dzika jest w naprawdę dobrej formie :)
Jak już wspomniałam do pielęgnacji okolic pieluszkowych używamy masło shea, ale oprócz tego mamy też specjalny krem 1, 2, 3 Mustela. Jest bardzo fajny. Nie stosujemy jej przy każdym przewijaniu (chyba że zdarzy się odparzenie), a raczej na noc.
Oczywiście podczas zaostrzenia konieczne jest stosowanie maści (Hydrocortyzol) lub czegoś innego, co przepisze nam lekarz. Taką maść stosuje się miejscowo, na zmienione obszary z wyłączeniem twarzy i głowy.
Tylko tyle i aż tyle jeśli chodzi o nasze produkty do pielęgnacji. Jeśli macie jakieś swoje hity, które ratują Wam życie, tyłek, ręce, nogi, usta, czy cokolwiek innego ;) napiszcie o nich w komentarzu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









